Michal Doležal w piątek poinformował, że nie będzie czekał na decyzję PZN i samemu rezygnuje z pełnienia funkcji trenera reprezentacji Polski. Ta decyzja wywołała niemałe zdenerwowanie wśród polskich zawodników, którzy stoją za szkoleniowcem murem. Kamil Stoch zagroził nawet zakończeniem kariery - Nikt mnie nie zmusi do tego, bym skakał dalej - zagrzmiał lider polskiej kadry. 

Zamieszanie wokół Michal Doležala trwa już od kilku miesięcy. Ten sezon jest bardzo kiepski w wykonaniu polskich skoczków, dlatego coraz głośniej mówiło się o odejściu czeskiego trenera po zakończeniu obecnego sezonu. Przed ostatnim weekendem Pucharu Świata PZN dalej nic nie postanowił w sprawie dalszej pracy Doležala z reprezentacją Polski, dlatego Czech samemu zrezygnował.  

Po konkursie drużynowym w Planicy, w którym Polacy zajęli czwarte miejsce, Kamil Stoch nie wytrzymał i otwarcie powiedział co sądzi o zaistniałej sytuacji. 

- Zawsze unikam mówienia o takich rzeczach, problemach wewnątrz grupy przez media. To nigdy nie jest rozwiązanie. Nie można mówić przez pośredników, trzeba załatwiać to w cztery oczy. Nie dano nam takiej szansy. Sposób, w jaki potraktowano naszego trenera, nie przedłużając z nim umowy i nie dając szansy, by usprawiedliwić popełnione błędy i przedstawić plan naprawczy, nie pytając zawodników, nie powinien mieć miejsca - wyznał lider polskiej kadry.

Trzykrotny mistrz olimpijski nie ma wątpliwości, że czeski szkoleniowiec powinien dostać kolejny kredyt zaufania.  

- Trener Doleżal powinien dostać jeszcze jedną szansę albo możliwość powiedzenia, co było źle, co trzeba naprawić. Wtedy dopiero powinno się podejmować decyzje - kontynuował Stoch. 

Mistrz świata z Val di Fiemme przyznał, że takie sprawy powinno załatwiać się inaczej.  

- Założenie PZN jest zrozumiałe. Nie ma wyników, nastąpił gorszy sezon. Trzeba coś zmienić. Sposób myślenia jest jednak nie do końca dobry. Najpierw powinno się sprawy wspólnie wyjaśnić za zamkniętymi drzwiami. Dopiero później można podejmować decyzje. W tej sytuacji te zapadły bez oddania głosu tym, którzy mają najwięcej do powiedzenia - zaapelował. 

Kamil Stoch przyznał również, że on i jego koledzy z zespołu również są winni temu, że ten sezon potoczył się niepomyślnie.  

- Wszyscy popełnialiśmy błędy, tego nie da się ukryć. Wszyscy zawinili. Potrafię się przyznać do pomyłek. Nie może być tak, że szukamy kozła ofiarnego, którego trzeba wyrzucić. Każdy musi zajrzeć w głąb siebie, zobaczyć, co mógł zrobić lepiej, i w którym momencie mógł to zrobić. Trzeba się też zastanowić, co należy teraz poprawić. 

- Ktokolwiek z zarządu PZN-u począwszy od prezesa, poprzez sekretarza generalnego, dyrektora sportowego, cały sztab szkoleniowy, nie tylko trenera głównego, ale także jego asystentów, którzy też mieli wpływ na to, co się dzieje z młodszymi zawodnikami, poprzez inne sztaby szkoleniowe, od których uczy się młodzież i skończywszy na nas, zawodnikach może stwierdzić, że gdzieś popełnił błąd i coś mógł zrobić inaczej, lepiej. Jesteśmy rasą rozumną, potrafimy wyciągać wnioski z błędów - mówił Kamil.  

Trzykrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni wypowiedział się także o ewentualnym zakończeniu sportowej kariery.  

- Mogę skończyć karierę. Nikt mnie nie zmusi do tego, bym skakał dalej. Obecna sytuacja bardziej mnie zniechęca do tego, by dalej wkładać w to siłę, energię i motywować się do ciężkiej pracy, niż miałaby mnie zachęcać. Wszystko zależy od tego, jak ta sytuacja się zakończy i czy będę miał szansę pracować z ludźmi, których będę darzyć zaufaniem, którzy wleją we mnie wiarę, że nasza praca będzie miała szansę powodzenia - zaznaczył Stoch. 

Na koniec jeszcze raz podkreślił, że wszystkie jego wypowiedzi podyktowane są pod obronę Michala Doležala. 

- Tak też powinniśmy zrobić wszyscy. Ja nie podejmuję pochopnych decyzji. Bronię trenera, wstawiam się za nim, bo uważam, że tak trzeba. Bronię swoich racji. Uważam, że jeśli ta sytuacja skończy się dobrze, to tylko nas wzmocni i zjednoczy - zakończył. 

W niedzielę, 27 marca o godzinie 10:00 rozpocznie się ostatni konkurs indywidualny w tym sezonie.