Przed ostatnią kolejką reprezentacja Niemiec zajmuje ostatnie miejsce w grupie i nawet zwycięstwo z Kostaryką może jej nie wystarczyć do awansu. Pomimo kiepskiej sytuacji selekcjoner Hansi Flick przyznał, że nie odczuwa presji. 

Na pewno nie tak niemieccy kibice wyobrażali sobie postawę swoich ulubieńców na mundialu. Niemcy w pierwszym meczu przegrali niespodziewanie z Japonią, a w drugim zaledwie zremisowali z Hiszpanią. To stawia ich w bardzo niekomfortowej sytuacji przed ostatnim meczem z Kostaryką, ponieważ nawet wygrana może nie zapewnić im awansu.  

Hansi Flick jest jednak pewny swego. Selekcjoner, który w ubiegłym roku przejął reprezentację po Joachimie Loewie, przyznaje, że to dopiero początek jego drogi, a on sam nie odczuwa presji. Teraz, jak i po przegranym spotkaniu z Japonią.  

– Nie czuję żadnej presji. Po meczu z Japonią, który przegraliśmy, też nie czułem. Jesteśmy na początku długiej drogi i uważam, że zmierzamy w dobrym kierunku niezależnie od tego, jak potoczą się nasze losy w Katarze – powiedział Flick na konferencji prasowej. 

– Jeśli o mnie chodzi, to mogę potwierdzić, że chcę zostać i kontynuować pracę, a przypomnę, że mam kontrakt do 2024 roku z myślą o mistrzostwach Europy, których będziemy gospodarzem – dodał. 

Niemcy, jeśli chcą awansować, muszą pokonać Kostarykę i liczyć na korzystne rozstrzygnięcie w meczu Japonii z Hiszpanią. Przypomnijmy, że Hiszpanie przejechali się po Kostarykanach, wygrywając aż 7:0. Flick opowiedział o swoim planie na ten pojedynek.  

– Chcielibyśmy szybko zdobyć gola, przejąć kontrolę nad meczem, choćby po to, by drużyny w drugim spotkaniu miały o czymś myśleć. Kostaryka też ma szansę na awans, np. przy wygranej Hiszpanii wystarczy jej remis. Dlatego przypuszczam, że nasi rywale zagrają defensywnie i im szybciej sforsujemy ich obronę, tym nasze szanse wzrosną – mówił Niemiec.  

– Musimy znaleźć na to sposób. Czy chcemy wygrać wyżej niż Hiszpania? O nie, nie zakładam takiego scenariusza, bo gdybym o tym myślał, to znaczyłoby, że nie szanuję przeciwnika – kontynuował. 

Kostaryka po swoim pierwszym meczu wyglądała jak najsłabsza drużyna na tym turnieju, ale umiała się podnieść i wygrać z Japonią. 

– Z Japonią zagrali w defensywie bardzo dobrze, całkiem inaczej niż na otwarcie mundialu. To pokazuje, że wyciągają wnioski, a ten pierwszy wynik był wypadkiem przy pracy – podsumował. 

Oba spotkania grupy E rozpoczną się w czwartek o godz. 20:00.