Kolejny dzień mundialowych emocji i kolejny raz jesteśmy świadkami sensacji! Japończycy pomimo kiepskiej gry w pierwszej połowie potrafili odrobić straty i pokonać 2:1 Niemców. Czyżby nasi zachodni sąsiedzi ponownie pożegnali się z MŚ już po fazie grupowej? 

Za takie mecze kochamy futbol! Za każdym razem, gdy teoretycznie słabsza drużyna sprawia niespodziankę i ogrywa faworytów, postronni kibice mogą czuć się zadowoleni. Taka już nasza natura, że kibicujemy tym skazywanym na porażkę. Jeśli ktoś dokładnie śledzi mistrzostwa świata w Katarze, to już dwukrotnie na jego twarzy pojawił się uśmiech! 

Niemcy mieli pewnie wejść w mundial, dopisując sobie trzy punkty na starcie rozgrywek. Japonia wydawała się idealnym rywalem, by przetrzeć pierwsze szlaki, choć wiadomo – nie należało ich lekceważyć. Niemieccy kibice nie oczekują od swoich ulubieńców zdobycia mistrzostwa, ale no właśnie, awansu do ćwierćfinału minimum! 

Pierwsza połowa przebiegła całkowicie pod dyktando drużyny Hansiego Flicka. Niemcy przeważali, wymieniali mnóstwo podań, stwarzali dogodne okazje do zdobycia bramki. Wynik spotkania otworzył Ilkay Gundogan, który trafił z rzutu karnego. Obraz gry się nie zmieniał, a gdy przed przerwą podwyższył Kai Havertz, wydawało się, że jest już po meczu.  

Japończyków uratował wtedy VAR, który dopatrzył się spalonego. Samuraje schodzili do szatni wyraźnie przygnębieni wynikiem, ale z dużą motywacją na odmianę losu spotkania. Druga partia rozpoczęła się od zmasowanej ofensywy niemieckiej, ale nieważne czy próbował Jamal Musiala, czy Serge Gnabry, piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki.  

W 75 minucie kapitalną akcję rozegrali Japończycy, a po strzale futbolówkę sparował Manuel Neuer. Ta spadła pod nogi Ritsu Doana, który z zimną krwią posłał ją do bramki. Na tym nie poprzestali i osiem minut później indywidualną akcją popisał się Takuma Asano, który najpierw kapitalnie przyjął piłkę, popędził z nią w pole karne i strzelił w krótki róg bramkarza Bayernu.  

Niemcy nie potrafili się już podnieść po dwóch ciosach wyprowadzonych przez samurajów. Die Mannschaft nie stworzyli sobie już żadnej dogodnej okazji i do następnego meczu z Hiszpanią podejdą z zerowym dorobkiem punktowym, a to stawia ich w bardzo niekomfortowej sytuacji. Przypomnijmy, że w 2018 roku nie udało im się przebrnąć przez fazę grupową. Jak będzie tym razem?