Takiego obrotu spraw chyba nie spodziewał się nikt. W pierwszym meczu “polskiej grupy” Saudyjczycy sensacyjnie pokonali Argentyńczyków i trzeba przyznać, że to całkowicie zmienia sytuację przed kolejnymi spotkaniami! 

Arabia Saudyjska niekwestionowanie była traktowana jako najsłabsza drużyna grupy C, która nawet jeśli umie nieźle bronić, to ma niemałe problemy z kreowaniem akcji ofensywnych. Przewidywania były proste – Argentyna wyjdzie z pierwszego miejsca, a między Polską i Meksykiem rozstrzygnie się kwestia drugiej pozycji. Saudyjczycy mieli w tej grupie stanowić jedynie tło.  

Rzeczywistość ponownie okazała się zaskakująca i zawodnicy Hervé Renarda zagrali kapitalnie zawody w meczu z Albicelestes. Po pierwszej połowie Argentyna wygrywała 1:0 po bramce Leo Messiego i nic nie wskazywało na to, że zejdzie z boiska pokonana. Przecież Argentyńczycy zdobyli jeszcze trzy bramki, ale przy każdej został odgwizdany spalony! 

To nie zasługa przypadku, tylko Saudyjczycy naprawdę kapitalnie grali w formacji defensywnej, a łapanie na offside było elementem ich taktyki. Mimo to rzadko kiedy pojawiali się pod bramką Emiliano Martíneza, jednak przerwa widocznie podziałała na nich motywująco, bo w drugiej części oglądaliśmy jeszcze lepszą Arabię Saudyjską. 

Już w 48 minucie wyrównał Saleh Al Shehri i gdy większość kibiców pytała - czy oni ten remis dowiozą? Saudyjczycy nie zamierzali poprzestać i pięć minut później kapitalnie po długim słupki przymierzył Salem Al Dawsari. Na tablicy świetlnej pojawiło się 2:1 dla Arabii Saudyjskiej, drużyna przeszła do głębokiej defensywy, w której sobie kapitalnie radziła.  

Albicelestes próbowali wyprowadzać ataki, jednak zaangażowanie i waleczność ich rywali w zasadzie sprawiała, że były one bezproduktywne. Kompletnie na boisku niewidoczny był Ángel Di María, po którym spodziewaliśmy się zdecydowanie więcej. Druga połowa nie należała również do Leo Messiego i Lautaro Martíneza, którzy co chwilę byli kasowani przez obrońców Arabii.  

Niech o ogromnej śmiałości Arabów świadczy fakt, że w doliczonym czasie gry, gdy do piłki skakał bramkarz Mohammed Al Owais, niefortunnie uderzył on kolanem w głowę swojego kolegę Yassera Al Shahraniego. Obrońca stracił przytomność, padł na murawę i potrzebna była natychmiastowa pomoc lekarska. Al Shahrani został zniesiony na noszach. Miejmy nadzieję, że nie stało mu się nic poważnego.  

Jeszcze tego samego dnia na boisko wybiegną pozostałe zespoły z grupy C. O 17:00 rozpocznie się pojedynek Polski z Meksykiem. Wynik tego spotkania będzie szalenie ważny w kontekście kolejnych spotkań, bo już w sobotę Arabia Saudyjska zagra z Polską, a Argentyna będzie rywalizować o życie z Meksykanami.