Reprezentacja Polski pokonuje 1:0 Chile w ostatnim meczu przed mundialem. Wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania, ale jeśli mamy wyciągnąć jakieś pozytywy, to na pewno jest nią uzyskana odpowiedź na pytanie – Kogo na pewno wystawić a kogo posadzić na ławkę w meczu z Meksykiem? 

Próba generalna z wieloma drugoplanowymi aktorami 

Egzotyczny przeciwnik, stylem i temperamentem przypominający Meksyk, czyli naszego pierwszego rywala na Mistrzostwach Świata. Takim kryterium wyboru posłużył się PZPN, szukając kilka miesięcy temu sparingpartnera dla Biało-Czerwonych. Padło na reprezentację Chile, która co prawda do Kataru nie leci, ale dalej ma wszelkie atrybuty potrzebne naszej kadrze do konfrontacji. 

Biało-Czerwoni rozpoczęli to spotkanie w mocno eksperymentalnym składzie, z dużym udziałem zawodników, prawdopodobnie niebędących pierwszym wyborem Czesława Michniewicza. Plan na to starcie zakładał wykazanie, w jakiej dyspozycji są poszczególni zawodnicy, a także zmianę formacji z piątki na czwórkę obrońców po przerwie, by zagrać dwoma blokami defensywnymi.  

Nasza gra przez zdecydowaną większość meczu była toporna i niezdarna, ale przynajmniej jesteśmy mądrzejsi o kilka wniosków. Najważniejszy z nich jest taki, że zwyczajnie nie możemy grać, przynajmniej przeciwko Meksykowi, trójką stoperów i dwójką wahadłowych, ponieważ nie mamy do tego wykonawców. 

Przypuszczenia co do defensywy się nie zmieniły 

Polscy defensorzy z Chile wyglądali tak, jak można było się tego spodziewać, czyli:  

1. Niepewny Jan Bednarek, mający niemałe problemy z wyprowadzeniem piłki, a także ustawianiem się. Obrońca Aston Villi bez dwóch zdań już pewnego poziomu nie przeskoczy, ze swoimi umiejętnościami stanął w miejscu, co jeszcze kilka lat temu mogłoby być sporym zaskoczeniem, gdyby ktoś pomyślał przyszłościowo o jego rozwoju.  

2. Kamil Glik nadrabiający braki techniczne i fizyczne charakterem. Jeden mecz w lidze rozegrany w ciągu ostatniego półtora miesiąca na pewno nie sprzyja grze Glika, ale stoper Benevento i tak wydaje się w kadrze na ten moment niezastąpiony. Samą swoją obecnością na boisku Kamil sprawia, że jego partnerzy czują się pewniej w odbiorze. 

3. Bardzo dobry, będący w rytmie meczowym Jakub Kiwior, który ostatnimi meczami z orzełkiem na piersi nie tylko zapukał do drzwi wyjściowej jedenastki, ale wszedł do nich kolokwialnie mówiąc - z buta. Aktualnie to jemu trzeba szukać zawodnika do duetu stoperów, a nie na odwrót. Połączenie doświadczenia Glika i dziarskości Kiwiora może być dobrym pomysłem i sporym atutem.  

Ważną postacią naszej obrony był Łukasz Skorupski, który po raz kolejny ratował wynik meczu swoimi interwencjami. Skorup jest godnym zastępcą Wojciecha Szczęsnego i z nim między słupkami nie musimy się martwić o pozycję bramkarza. Oprócz kilku dobrych parad, udowodnił, że nie boi się grać nogami i spokojnie wyprowadzać piłki, zamiast bez celu wykopywać ją do przodu.  

Druga linia szwankowała, ale Krychowiak zagrał nieźle 

Nie sądziłem, że to napiszę, ale jednym z najlepszych zawodników w polskiej drużynie był Grzegorz Krychowiak, wykazujący duży spokój w wyprowadzeniu piłki i notujący kilka niezłych przechwytów. To były naprawdę dobre zawody Krychowiaka i raczej wszystko wskazuje na to, że to on wraz z oszczędzanym dzisiaj Krystianem Bielikiem wybiegną na murawę od pierwszej minuty z Meksykiem.  

Kiepsko, żeby nie powiedzieć beznadziejnie, w pierwszej połowie wyglądał Szymon Żurkowski. Pomocnik Fiorentiny w tym sezonie zagrał dla klubu zaledwie 78 minut i brak ogrania był aż nadto widoczny. Żurkowski miał problemy z opanowaniem futbolówki, podejmował złe decyzje, jego podania nie trafiały celu. Gdy już trochę się rozegrał, miał kilka niezłych momentów w drugiej części spotkania. Pomimo słabej formy, może w którymś meczu przydać się Michniewiczowi.  

To zdecydowanie nie był mecz wahadłowych. Robert Gumny był nieporadny, często za mocno podawał, krótko mówiąc nie wyglądał na piłkarza na miarę reprezentacji Polski. Lepiej od niego zaprezentował się Przemysław Frankowski, który swoim przyspieszeniem robił dużo zamieszania w szeregach przeciwników. Jego wrzutki mogą być bardzo przydatne na mundialu, a jest wielce prawdopodobne, że w wypadku, gdybyśmy grali czwórką z tyłu, Frankowski będzie wykorzystywany jako skrzydłowy, dzięki czemu będzie miał więcej miejsca do gry z przodu. 

Tercet ofensywny nie miał siły rażenia 

Niestety obok spotkania przeszedł dzisiejszy duet ofensywny. Po czołowym zawodniku Feyenoordu Rotterdam i pierwszoplanowej postaci w kadrze spodziewaliśmy się po prostu więcej. Sebastian Szymański był niewidoczny, nie brał gry na siebie, niekiedy uciekał od podań, a Karol Świderski gdzieś zgubił tę swoją przebojowość. O ile w przypadku Karola możemy mówić, że słabsza dyspozycja jest spowodowana wczesnym zakończeniem rozgrywek MLS, to dla Szymańskiego raczej nie ma wymówek.  

Napastnik żyje z podań, a skoro ich nie dostaje i gra jego drużyny sprowadza się jedynie do bronienia, nie ma on jak zabłysnąć. W takiej sytuacji z Chile znalazł się Arkadiusz Milik. Napastnik Juventusu był całkowicie wyłączony z gry, a przecież nie jest on typem zawodnika, który w pojedynkę rozstrzyga o losach spotkania. Milika w tym sparingu należy więc rozgrzeszyć, bo jego postawa jest w osiemdziesięciu procentach zależna od postawy zespołu. Kiepski zespół to kiepski Milik.  

Rezerwowi dali trochę polotu 

Na plus możemy zanotować występy zmienników, którzy w zasadzie wygrali nam ten sparing, wprowadzając trochę świeżości w poczynaniach ofensywnych: 

1. Strzelec jedynego gola Krzysztof Piątek przyćmił swoim występem występ Milika. Napastnik Salernitany nie zawiódł, kąsał defensywę rywali i przytomnie zachował się podczas rzutu rożnego, gdy wykorzystał zamieszanie w polu karnym, posyłając piłkę do siatki. Kilka razy spalił, ale nie ma to większego znaczenia. 

2. Jeśli w ciągu 45 minut można sobie wywalczyć wyjściowy skład, to zrobił to Bartek Bereszyński. I nie chodzi o to, że tylko przez pryzmat jednej połowy został oceniony, on po prostu potwierdził, że można na niego liczyć w trudnych momentach. Bereś czuł przestrzenie, dobrze się ustawiał i nie dawał się mijać przeciwnikom. Z Meksykiem kluczem do sukcesu może być obrona, a on w niej daje ponadprzeciętną jakość. 

3. Przez wielu ekspertów został już porównany do Jakuba Błaszczykowskiego, nie tylko stylem gry, ale także obraną drogą na początku swojej piłkarskiej kariery. Jakub Kamiński, bo o nim mowa, ma ogromny potencjał, by na stałe zagościć w reprezentacji Polski. Dzisiaj kilka razy pokazał się w indywidualnej akcji podczas wyprowadzania piłki. Czy już teraz jest to zawodnik na pierwszy skład? Raczej nie, ale może być cennym zmiennikiem.  

4. Solidny występ Damiana Szymańskiego. Może nie zapadnie on w pamięci na dłużej, ale brak strat i większych pomyłek w tym wypadku można uznać wartość dodatnią. Damian jest podstawowym graczem AEK Ateny i choć na Mistrzostwa Świata załapał się dość niespodziewanie, w kluczowym momencie może dostać swoją szansę od selekcjonera. 

5. Kamil Grosicki od początku wiedział, że jak pojedzie na mundial, to i tak będzie na turnieju co najwyżej jokerem. Doświadczenie w rywalizacji reprezentacyjnej na pewno mu bardzo pomaga, a Grosik nawet w tym sezonie udowadniał, że potrafi ruszyć skrzydłem i dzięki temu stworzyć sytuację bramkową kolegom. Jego zmianę w meczu z Chile możemy ocenić neutralnie. Miał jedną okazję, aby uderzyć albo celniej podać, ale piłka kompletnie nie siadła mu na stopnie. 

6. Wieteska na boisku był zaledwie kilkanaście minut, a swoją nonszalancją i brakiem pewności siebie mógł sprokurować bramkę dla rywali. Mimo wszystko stoper Clermont grał za krótko, by można było wystawić mu jakąś recenzję. Tajną bronią Michniewicza raczej on nie będzie, ale gdyby któryś środkowy obrońca kadry złapał uraz lub wypadł za kartki, Wieteska może być blisko gry. 

Przewidywana wyjściowa jedenastka na Meksyk

Jak widać, lepsze opinie zgarnęli zawodnicy, którzy weszli z ławki. Często bywa tak, że największymi wygranymi są ci, którzy nie grali. Po dzisiejszym sparingu może być podobnie, z tym że swoją pozycję w zespole na pewno wzmocnili Grzesiek Krychowiak i Bartosz Bereszyński. Gdybym miał pokusić się o wytypowanie składu na Meksyk, kierując się także subiektywnymi odczuciami, wyglądałby on następująco: 

Szczęsny; Bereszyński, Kiwior, Glik, Cash; Bielik, Krychowiak; Zalewski, Zieliński, Frankowski; Lewandowski 

Bez wątpienia w głowie Czesława Michniewicza po dzisiejszym spotkaniu pojawiły się nowe pytania, ale zyskał on też kilka odpowiedzi. Do inauguracyjnego starcia naszej kadry na mundialu zostało już tylko kilka dni, a pierwsze sesje treningowe w Katarze dopiero się odbędą. Nawet jeśli selekcjoner ma już w głowie pewne warianty taktyczne, wybraną jedenastkę i formację, to znając dynamikę przygotowań do wielkich imprez, perspektywa może się jeszcze z dnia na dzień zmienić. Starcie z Meksykiem już we wtorek. Czekamy. Niecierpliwie.