Czesław Michniewicz powołał 26 zawodników na mundial w Katarze. Część z nich nie gra regularnie w swoich klubach, tylko większość spotkań rozpoczyna na ławce rezerwowych i często w ogóle z niej nie wstaje. Istnieją obawy o ich dyspozycję. Przyjrzeliśmy się, ile czasu na boisku w tym sezonie spędzają nasi kadrowicze. 

Ten sezon jest dość specyficzny z powodu mistrzostw świata, rozgrywanych w listopadzie i grudniu. Zawodnicy w zasadzie z marszu rozpoczną zmagania w Katarze, bez większych przygotowań, jak to miało miejsce w poprzednich latach. Selekcjonerzy reprezentacji narodowych na mundial mogą powołać 26 zawodników. Na liście powołań Czesława Michniewicza widnieją nazwiska zaledwie 10 piłkarzy, którzy wystąpili na EURO 2020.  

Nie ulega wątpliwościom, że trener polskiej kadry ma swoich ulubieńców, z którymi w przeszłości współpracował, ceni ich umiejętności i liczy na nich, nawet jeśli nie łapią minut w swoich klubach. Czy to coś złego? Niekoniecznie. Nie ulega wątpliwościom, że Michniewicz ma autorski pomysł, którego będzie się trzymał w Katarze. Bo jak już ma rywalizować, to na swoich zasadach.  

Wielu kibiców jest oburzonych, że na MŚ nie jedzie grający regularnie w Torino, Karol Linetty, że swojej szansy nie dostanie Mateusz Klich, wchodzący na końcówki spotkań w Premier League i grający w pierwszym składzie w pucharach. Za to do Kataru poleci Szymon Żurkowski, który w bieżącej kampanii na boisku spędził... 78 minut. To zdecydowanie najmniej ze wszystkich kadrowiczów.  

Czas spędzony na murawie nie zawsze musi być wyznacznikiem potencjalnej dyspozycji czy formy piłkarza, ale na pewno lepiej jest grać niż nie grać. To oczywiste. Regularna gra zwiększa pewność siebie, sprzyja czuciu przestrzeni i piłki, podejmowaniu właściwych decyzji. Sprawdźmy więc, jak często w tym sezonie w swoich klubach grają reprezentanci Polski.  

Bramkarze  

Łukasz Skorupski (Bologna FC) - 1440 min/1530 możliwych = 94,1% minut  

Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn) - 1123 min/1890 = 59,4%  

Kamil Grabara (FC Kopenhaga) - 1118 min/2460 = 45,4%  

Pozycja bramkarza to chyba jedyna pozycja, o którą w tej dekadzie nie musieliśmy się martwić. Między słupkami zawsze mieliśmy jakiegoś kozaka, wyczyniającego niekiedy cuda na linii bramkowej. Teraz sytuacja się nie zmieniła i nawet jeśli, odpukać, urazu nabawiłby się Wojtek Szczęsny, to od razu w jego miejsce wskakuje Łukasz Skorupski, będący w rytmie meczowym i grający w zasadzie wszystko do deski do deski. W razie czego jest także Kamil Grabara, zbierający świetnie noty w Lidze Mistrzów i lidze duńskiej.  

Środkowi obrońcy 

Mateusz Wieteska (Clermont Foot 63) - 1501 min/1530 = 98,1% 

Jakub Kiwior (Spezia Calcio) - 1471 min/1530 = 96,1% 

Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa) - 1369 min/1830 = 74,8% 

Kamil Glik (Benevento) - 781 min/1260 = 61,9% 

Jan Bednarek ( Aston Villa) - 340 min/1530= 22,2% 

Wybór stoperów jest niewątpliwie ciężkim zadaniem dla Czesława Michniewicza. Jeśli miałby się kierować tylko rozegranymi minutami i klubami, w jakich występują nasi obrońcy, to od pierwszej minuty na Meksyk zobaczylibyśmy parę Wieteska-Kiwior. Obaj grają niemalże wszystko i to w ligach z TOP5. Ale przecież mało kto wyobraża sobie reprezentację bez Kamila Glika, który, choć w ciągu ostatniego półtora miesiąca zagrał zaledwie jedno spotkanie, nadal może być filarem naszej defensywy.  

Z kolei Artur Jędrzejczyk również spędza optymalny czas na boisku. “Jędza” od lat jest czołową postacią w Legii Warszawa, a Michniewicz może na niego liczyć w przypadku kontuzji któregoś z podstawowych zawodników. 35-latek potrafi zagrać na kilku pozycjach, więc może być ciekawą alternatywą dla selekcjonera. Nieciekawie wygląda sytuacja Janka Bednarka, który po zmianie klubu, a nawet po zmianie trenera (Stevena Gerrarda zastąpił Unai Emery), dalej siedzi na ławce rezerwowych.  

Boczni obrońcy/wahadłowi 

Bartosz Bereszyński (UC Sampdoria) - 1202 min/1560 = 77% 

Przemysław Frankowski (RC Lens) - 1010 min/1350 = 74,8% 

Matty Cash (Aston Villa) - 1049 min/1530 = 68,6% 

Robert Gumny (FC Augsburg) - 880 min/1530 = 57,5% 

Nicola Zalewski (AS Roma) - 981 min/1890 = 51,9% 

W tej rubryce wszyscy grają co najmniej połowę możliwych minut, więc sytuacja jest zwyczajnie dobra. Można powiedzieć, że na bokach mamy w kim wybierać, a każdy z wymienionych zawodników jest ważną postacią swojego zespołu. Nie wiadomo jednak czy w kadrze będą występować na swoich nominalnych pozycjach. Z wypowiedzi selekcjonera reprezentacji Polski można wywnioskować, że gdybyśmy grali czwórą z tyłu, to Zalewski i Frankowski mogą być wykorzystani jako skrzydłowi, a Bereszyński z prawej strony obrony, przeniesie się na lewą. 

Środkowi pomocnicy 

Grzegorz Krychowiak (Asz-Szabab Rijad) - 716 min/720 = 99,4% 

Damian Szymański (AEK Ateny) - 901 min/1260 = 71,5% 

Sebastian Szymański (Feyenoord Rotterdam) - 1238 min/1800 = 68,7% 

Piotr Zieliński (SSC Napoli) - 1218 min/1890 = 64,4% 

Krystian Bielik (Birmingham City F.C.) - 1046 min/1980 = 52,8% 

Szymon Żurkowski (Fiorentina) - 78 min/2070 = 3,8% 

Grzegorz Krychowiak nigdy nie miał problemów z regularną grą, niezależnie od tego, gdzie występował w danym momencie. Choć w ostatnim czasie nie jest on ulubieńcem polskich kibiców, to Michniewicz mocno na niego liczy i raczej jest pewniakiem do pierwszego składu na Meksyk. Wiele wskazuje na to, że obok niego zacznie Krystian Bielik, który w końcu nie jest kontuzjowany! Jeśli chodzi o Szymańskich, to o swoją pozycję w kadrze musi walczyć Damian. Sebastian ma ją raczej zagwarantowaną.  

O Zielińskim nawet nie trzeba wspominać, ale warto rzucić okiem na jednego rodzynka w zestawieniu – Szymona Żurkowskiego. Po dobrym sezonie w barwach Empoli, kompletnie nie znajduje uznania w oczach szkoleniowca Fiorentiny, Vincenzo Italiano. Nie oznacza to jednak, że nie dostanie szansy od Michniewicza, który zna jego potencjał jeszcze z czasów prowadzenia kadry U-21. “Żurek” to zawodnik mocno wybiegany, niemający kompleksów, dobrze czujący się w destrukcji i grze do przodu. Szkoda, że tak mało gra we Włoszech. Gdyby był w innej sytuacji, to miałby na Katar kartę przetargową.  

Skrzydłowi 

Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin) - 1996 min/2070 = 96,4% 

Michał Skóraś (Lech Poznań) - 2252 min/2910 = 77,4% 

Jakub Kamiński (VfL Wolfsburg) - 917 min/1530 = 59,9% 

Wbrew powszechnej opinii Kamil Grosicki nadal może być ważną częścią polskiej kadry. Siedem bramek i dwie asysty w Ekstraklasie to wynik niezły, choć niedający pierwszeństwa gry na mundialu. Z wyżej wymienionej trójki największe szanse na grę od pierwszej minuty w którymś ze spotkań ma Jakub Kamiński, który przebił się do wyjściowej jedenastki Wolfsburga i dobrze radzi sobie na boiskach Bundesligi. Michał Skóraś zmaga się aktualnie z lekkim urazem, ale fizjoterapeuci robią co w ich mocy, by już od piątku skrzydłowy Lecha mógł rozpocząć treningi. Ostatnie miesiące w jego wykonaniu zasługują na uznanie, które znalazł również u Czesława Michniewicza. 

Napastnicy 

Robert Lewandowski (FC Barcelona) - 1510 min/1800 = 83,8% 

Karol Świderski (Charlotte FC) - 2472 min/3330 = 74,2% 

Arkadiusz Milik (Juventus Turyn) - 1178 min/1980 = 59,5% 

Krzysztof Piątek (US Salernitana) - 678 min/1530 = 44,3% 

Oczywiste jest, że ustalanie pierwszego składu rozpoczyna się od nazwiska Roberta Lewandowskiego. Schody robią się dopiero później, gdy trzeba dobrać mu partnera do ataku. W ostatnich spotkaniach świetnie układała się jego współpraca z Karolem Świderskim, który swoją motoryką i przebojowością, stwarzał więcej miejsca dla kapitana reprezentacji. Z zawodnikiem Charlotte jest jednak taki problem, że rozgrywki MLS zakończyły się miesiąc temu i od tamtej pory “Świder” jedynie trenował z Jagiellonią Białystok. Niewykluczone, że jeśli zagra niezłe zawody przeciwko Chile, to dostanie szansę z Meksykiem mimo to. 

W razie czego zawsze do dyspozycji jest Arkadiusz Milik, będący podstawowym zawodnikiem Juventusu. Na pozycji napastnika mamy problem urodzaju, dlatego tak ważne jest, by odpowiednio dostosować wyjściową jedenastkę. W przeszłości duet Milik-Lewandowski robił w meczach naprawdę dużą różnicę, czemu by nie spróbować wrócić do tamtych czasów? Jest jeszcze Krzysztof Piątek, ale z powodu jego charakterystyki (napastnik Salernitany to typowa dziewiątka), mało prawdopodobne, by zaczął u boku Lewandowskiego. Piątek to dobra opcja pod nieobecność Lewego.  

Podsumowanie 

Na szczęście tylko kilku zawodników w tym sezonie zadomowiło się na ławce rezerwowych. Zapewne, gdyby Czesław Michniewicz chciał, to do Kataru mógłby wziąć 26 piłkarzy, mających na koncie rozegraną co najmniej połowę możliwych minut. Ale nie to jest miarą sukcesu. Selekcjoner bierze na mundial zadaniowców, którzy będą musieli wykonywać określone obowiązki. Pamiętajmy również, że przez kontuzje, pula wyboru zawodników była ograniczona. W środku pola zabrakło choćby Jacka Góralskiego i Jakuba Modera, a przecież ta dwójka, gdyby była zdrowa, pewnie w czwartek wylatywałaby razem z kadrą na turniej. Zanim reprezentanci wsiądą na pokład samolotu, czeka ich mecz towarzyski z Chile, który ma rozwiać pozostałe wątpliwości co do tego, kto jest w dobrej dyspozycji, a na kogo nie można liczyć.