Dawid Kubacki wygrał oba konkursy Pucharu Świata w Wiśle, nie dając swoim rywalom żadnych szans. Jak sam przyznaje miał świadomość tego, że stać go na takie wyniki. Co jeszcze mówił Polak? 

Miniony weekend należał do Dawida Kubackiego. Polak prezentował kapitalną formę na skoczni w Wiśle, wygrywając niemalże wszystkie sesje. Polski skoczek nie miał sobie równych zarówno w sobotnim, jak i niedzielnym konkursie. Dla Kubackiego było to szóste i siódme zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata.  

– W sporcie tak naprawdę trudno spodziewać się czegokolwiek. Wszystko się może wydarzyć. Wiedziałem, że jestem w dobrej dyspozycji i stać mnie na bardzo dobre skakanie. Przy odrobinie szczęścia byłem przekonany, że wystarczy to do zwycięstwa. Myślę, że byłbym zadowolony z każdego wyniku w czołówce – mówił w niedzielę Kubacki.  

– To, że solidnie ten weekend przepracowałem i wyjadę stąd z dwoma zwycięstwami jest czymś niesamowitym. Nie spodziewałem się tego, bo to jest sport, ale miałem świadomość tego, że stać mnie na takie wyniki. Zrobiłem to, co do mnie należy, aby to osiągnąć – kontynuował. 

W sobotę na podium tuż za Dawidem Kubackim znaleźli się Halvor Egner Granerud i Stefan KRAFT. W niedzielę drugie miejsce zajął Anze Lanisek, a trzeci był Marius Lindvik.  

– Anze Lanisek naprawdę ładnie skakał. Z tego, co pamiętam, w sobotę miał pecha do warunków, dlatego uplasował się nieco dalej w klasyfikacji. W niedzielę pokazywał dobre skoki. Myślę, że to jest fajne dla widowiska. Kibice przychodzą na skocznię po to, by poczuć te emocje – komplementował Słoweńca mistrz świata z Seefeld. 

Z bardzo dobrej strony w Wiśle pokazał się również Piotr Żyła, który w tym momencie zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.  

– Piotr Żyła awansował w drugiej serii do czołowej dziesiątki. Zawsze miło, gdy kolega z drużyny fajnie skoczy. Po to wszyscy to robimy. Razem cieszymy się z sukcesów, razem smucimy się przy okazji mniej przyjemnych sytuacji. Dziś taka przydarzyła się Kamilowi. Wiadomo, atmosfera była przez chwilę niezbyt fajna, bo każdy z nas wie, co zawodnik czuje w takiej sytuacji – zauważył 32-latek.  

W niedzielę przed konkursem został zdyskwalifikowany Kamil Stoch za nieprawidłowy kombinezon.  

– Kombinezony sprawdzaliśmy odpowiednio wcześniej. Wiedziałem, że jest w miarę bezpiecznie. Każdy z nas ma zaufanie do sztabu, że stroje są właściwie uszyte. Czasami jednak ciało się zmienia. Jeśli ta zmiana pójdzie w niewłaściwą stronę, to wtedy jest problem. Tak samo z wagą. Zawodnik może jechać na limicie, a czasem samo wypocenie się powoduje, że braknie niewiele i można zostać zdyskwalifikowanym – mówił. 

Na kolejne zawody fani skoków narciarskich będą musieli poczekać. Rywalizacja w fińskiej Ruce odbędzie się w ostatni weekend listopada.  

– Czy zajdą jakieś zmiany w planach treningowych? To pytanie do trenera. Wiadomo, wstępny plan jakiś jest, ale nic nowego nie wymyślimy. Mamy tak naprawdę tydzień, by ostro potrenować na siłowni, drugi na skupienie się na technice i ostatni, by dać nieco odpocząć nogom. Prawda jest taka, że nawet stanie przy wywiadach potrafi dać w kość. Pracujemy z fizjoterapeutami do późnych godzin nocnych, aby przywrócić po konkursie nogi do odpowiedniego stanu. To dobrze funkcjonowało, nie miałem z tym problemu. Wszystko jest przemyślane – zakończył Dawid Kubacki.