– Na odprawie przedmeczowej z piłkarzami powiedziałem, że ta noc zapisze się na kartach historii – mówił John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Villarrealem (3:0). Trener Lechitów nie krył zadowolenia i ekscytacji z tym związanej. 

Kwestia awansu Kolejorza do kolejnej rundy Ligi Konferencji przed spotkaniem z Villarrealem nie była klarowna. Lech mógł zapewnić sobie pewny udział w pucharach na wiosnę tylko w przypadku wygranej z drużyną z Walencji. W innym wypadku musiał patrzyć na wynik Hapoelu, który ostatecznie rozbił Austrię Wiedeń 4:0. Na szczęście Lech sprostał zadaniu, a zawodnicy Johna van den Broma zagrali koncertowo, pokonując Villarreal 3:0. Dwie bramki zdobył Michał Skóraś, a wynik spotkania otworzył Kristoffer Velde. 

– Jestem bardzo podekscytowany. Wczoraj na konferencji prasowej, a dzisiaj podczas rozmowy na odprawie przedmeczowej z piłkarzami powiedziałem, że ta noc przejdzie i zapisze się na kartach historii. Ten zespół w tym roku zrobił to już dwa razy. Pierwszy raz było wtedy, gdy Lech na 100-lecie zdobył mistrzostwo. Zwycięstwo z Villarrealem i awans do kolejnej rundy europejskich pucharów to nie jest może tak wielka rzecz, ale na pewno fantastyczna. Nie tylko dla nas, piłkarzy, trenerów, ale dla całej polskiej piłki – mówił holenderski szkoleniowiec.  

Początek meczu był dość wyrównany, choć więcej klarownych sytuacji stworzyli sobie goście, jednak żadnej z nich nie potrafili zamienić na gola. Kiedy pierwszą bramkę dla Lecha zdobył Kristoffer Velde, poznański zespół uwierzył, że może pokonać półfinalistę Ligi Mistrzów z zeszłego sezonu. 

– Początek był dość nerwowy, Villarreal posiadał piłkę. Później my jednak strzeliliśmy gola. W drugiej połowie przeciwnik nie był tak wymagający, a my dołożyliśmy dwa trafienia. To była świetna praca całego zespołu. W szatni powiedziałem zawodnikom, że jednak w niedzielę czeka nas mecz w Koroną, choć teraz zasłużyliśmy na chwilę świętowania – kontynuował trener Lecha.  

John van den Brom dość niespodziewanie wystawił w pierwszym składzie Filipa Marchwińskiego i Kristoffera Velde. Obaj zagrali solidne zawody, ten pierwszy oddał strzał głową, po którym bramkę zdobył właśnie norweski skrzydłowy. Później Velde dołożył jeszcze do swojego dorobku asystę. 

– Zacznę od tego, że wierzę w moich piłkarzy. Prezentują odpowiednią jakość. Wiemy, jak lubi grać Villarereal. Lubią i potrafią kontrolować piłkę. Widzieliśmy to doskonale w Walencji. Ten mecz był podobny w ich wykonaniu. Kristoffer Velde i Filip Marchwiński? To młodzi zawodnicy i popełniają błędy, jednak dzisiaj zagrali dobrze. Marchewa to nadal młody piłkarz, choć ugryzłem się, by nie powiedzieć dzieciak. Michał Skóraś natomiast walczy o mistrzostwa świata, a dzisiaj zaprezentował się z bardzo dobrej strony – powiedział van den Brom. 

Po końcowym gwizdku głos zabrał także nowy menedżer Villarrealu, Quique Setien. Hiszpan prowadzi drużynę od ponad tygodnia i w dotychczasowych trzech meczach dwukrotnie przegrywał i raz zremisował (u siebie z Hapoelem Beer Sheva). – Rozpoczęliśmy dobrze i mieliśmy okazje, po których mogliśmy objąć prowadzenie. Rywale solidnie się bronili, a my niestety nie radziliśmy sobie w grze bez piłki. Ten mecz pokazał, że jesteśmy aktualnie na etapie zmian w zespole – przyznał.