Po bardzo słabym spotkaniu reprezentacja Polski przegrała 0-2 z Holandią. Polacy schodzili do szatni przy akompaniamencie gwizdów, co nie zdziwiło Czesława Michniewicza. Co mówił selekcjoner po końcowym gwizdku?

Czesław Michniewicz przyznał, że Holendrzy świetnie potrafią przyspieszyć konstruowanie akcji, grając na jeden kontakt, a jego podopieczni nie umieli w odpowiedni sposób zareagować.  

 Wiedzieliśmy, że Holandia będzie częściej przy piłce. Oni z każdym tak grają, na wyjeździe i u siebie. Kluczowe było to, że w najważniejszych momentach Holendrzy grali na jeden kontakt i to gubiło naszą obronę. Nie zdążyliśmy się zorganizować.   

Polacy stworzyli sobie dwie niezłe sytuacje, ale żadnej z nich nie potrafili wykorzystać.  

– Grając z taką drużyną jak Holandia, gdy masz taką okazję na 1:1, to musisz strzelić gola. Bo lepszej możesz nie mieć. Obiecująco zaczęliśmy drugą połowę, była okazja Milika, ale od 0:2 już nie wróciliśmy do takiej gry. Przy prowadzeniu 2:0 Holendrzy skupili się na obronie, utrzymywali piłkę, rozstawili się po boisku i nam było trudno tę piłkę odebrać – kontynuował selekcjoner.  

Pierwszy raz w defensywie zobaczyliśmy trójkę stoperów w zestawieniu Bednarek – Glik – Kiwior. 

– Po raz pierwszy zagraliśmy z taką trójką w tyłach. Każdy jest w innej sytuacji. Dla Kiwiora to był trzeci mecz w kadrze, Bednarek gra mało, Glik pierwszy raz zagrał w takim otoczeniu. Bardzo ważne było, byśmy zobaczyli to w takim zestawieniu. Chcieliśmy zobaczyć też Recę na tle takiego rywala, bo to nasz jedyny lewonożny wahadłowy grający na poziomie europejskim, ale Arek nie mógł zagrać. 

Holandia częściej utrzymywała się przy piłce i tego można było się spodziewać. Niestety polska drużyna nie była dobrze poukładana w defensywie. 

–  Nie powiem, że mnie to nie martwi. Spodziewaliśmy się trudnego meczu. W Rotterdamie było podobnie. Też długimi fragmentami biegaliśmy za piłką, dobrze się ustawialiśmy i strzeliliśmy dwie bramki. Dziś mieliśmy identyczną sytuację, oni tak samo, jednak oni skończyli to bramką, a my nie. To, że byli dłużej przy piłce to nic dziwnego. W wygranym 4:1 meczu z Belgią też byli częściej przy piłce – ocenił. 

W drugiej połowie zagraliśmy na dwóch napastników, ale obraz meczu się nie zmienił.  

– Powinniśmy robić więcej akcji takich, jak ta po której strzelał Zalewski. Wtedy będzie mniej dyskusji o tym, ilu napastników ma grać. W drugiej połowie widzieliśmy dwóch napastników, ale ja nie pamiętam między nimi takiej bliskie współpracy. Dla wysokich obrońców jak van Dijk łatwiej jest grać na wysokich napastników niż na ruchliwego Zielińskiego czy Szymańskiego – mówił trener kadry. 

Po końcowym gwizdku sędziego polscy piłkarze schodzili do szatni żegnani gwizdami ze strony kibiców. 

– Nie dziwi mnie, że gwizdy były, chociaż do końca ich nie słyszałem, wcześniej zszedłem do szatni. Takie jest prawo kibica, który przychodzi na mecz i jego ukochana kadra przegrywa. Zapłacił za bilet, miał swoje oczekiwania, które nie zostały spełnione. Rozumiem to – zakończył Czesław Michniewicz. 

Kiedy mecz Walia – Polska? 

Początek meczu Walia – Polska w niedzielę, 25 września o godzinie 20:45. Transmisja dostępna będzie w Polsacie Sport Premium 1, TVP 1, TVP Sport oraz na stronie sport.tvp.pl. Bukmacher eWinner oferuje dla nowych graczy kurs 100 na bramkę Biało-Czerwonych. Nie masz jeszcze konta?

 

##https://typer.pl/idz/ewinner##ZAREJESTRUJ_SIĘ$$