Południowokoreański napastnik Son Heung-min został pierwszym w historii Azjatą, który zdobył "Złotego Buta" - nagrodę przyznawaną za największą ilość zdobytych bramek w jednym sezonie Premier League. Rodacy zarywali nocki, by dopingować swojego ulubieńca przed telewizorami, a sukcesu pogratulował mu sam prezydent. Dla Korei Południowej jest to spore wydarzenie, które może być dużym krokiem naprzód do jeszcze większego rozpowszechnienia, i tak już popularnej piłki nożnej w tym kraju. 

Najbardziej utytułowany - nie znaczy najlepszy  

Wybór najlepszego piłkarza w historii Korei Południowej na pewno nie byłby rzeczą łatwą, pomimo tego, że tak naprawdę tylko dwóch zawodników z tego kraju osiągnęło światowy sukces. Park Ji-sung w 2014 roku zakończył sportową karierę i „zawiesił buty na kołku”, jako najbardziej utytułowany Koreańczyk. Park może pochwalić się m.in.: czterema zwycięstwami w Premier League, Ligą Mistrzów czy triumfem w Klubowych Mistrzostwach Świata. Wszystkie trofea zdobył w barwach Manchesteru United, dla którego w 204 meczach strzelił 28 bramek i zanotował 29 asyst. Taki wynik niewątpliwie robi wrażenie i stawia go w gronie legendarnych piłkarzy. Były zawodnik „Czerwonych Diabłów”, jak mamy ustalone, na pewno jest najbardziej utytułowanym w historii piłkarzem na południowej części Półwyspu Koreańskiego, ale czy najlepszym? 

29-letni Son Heung-min pod względem statystyk indywidualnych już przegonił swojego starszego rodaka, a można z całym przekonaniem napisać, że najlepsze lata ma dopiero przed sobą. Grający w Tottenhamie napastnik, zdobył dla klubu 131 bramek we wszystkich rozgrywkach, a 93 w samej Premier League (o 73 więcej niż Park). Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że Son gra bliżej bramki przeciwnika, dlatego też łatwiej mu zdobywać gole. Nie ma też tylu zadań defensywnych, co miał Park, grający na pozycji środkowego pomocnika. 

Son już sześciokrotnie zostawał wybrany piłkarzem roku w Korei Południowej. W 2020 roku otrzymał nagrodę Puskása za najładniejszą bramkę sezonu, gdy w ligowym spotkaniu z Burnley przebiegł z piłką całe boisko i pokonał bramkarza drużyny przeciwnej, dryblując wcześniej rywali jak tyczki. W jego kolekcji brakuje trofeów wywalczonych z zespołem, jednak ciężko przypuszczać, że takowe wywalczy, nadal grając w Tottenhamie. Niemniej w zakończonym sezonie 2021/2022 był kluczową postacią w swoim klubie, a dobra gra przełożyła się na zdobycie przez niego korony króla strzelców – najcenniejszego trofeum w jego kolekcji. 

Son rzutem na taśmę wywalczył "Złotego Buta"

Walka o tę prestiżową nagrodę trwała do ostatniej ligowej kolejki. Pod Sona grali wszyscy koledzy z drużyny, którzy próbowali mu wykreować jak najlepsze sytuacje, by ten mógł zdobyć bramkę i prześcignąć w klasyfikacji strzelców Mohameda Salaha z Liverpoolu. I tak ostatecznie obaj zawodnicy otrzymali to wyróżnienie, ponieważ każdy z nich zdobył 23 bramki.  

– Prawdopodobnie nie udałoby mi się to, gdybym był sam, ale wszyscy obok mnie bardzo mnie wspierali – mówił napastnik Spurs. 

– Nawet Lucas, który wszedł na boisko, Stevie, Harry, Eric, Ben. Każdy zawodnik był obok mnie i mówił: Sonny musisz to zrobić, uwierz, a dostaniesz kolejną szansę. W końcu strzeliłem i zdobyłem drugą bramkę, to było po prostu niesamowite – wyznał. 

Tłumy wiwatowały na widok swojego ulubieńca

Żaden inny Azjata nie został nagrodzony „Złotym Butem”, toteż nic dziwnego, że to dokonanie odbiło się szerokim echem w całej Korei Południowej. Na lotnisku w Incheon na Sona czekały setki kibiców, które przywitały go gromkimi brawami i głośnymi śpiewami. Wyraźnie szczęśliwy i zawstydzony piłkarz dziękował kibicom, co chwilę się im kłaniając. 

 

Son ze „Złotym Butem” na lotnisku w Incheon