Takiej klęski przed własną publicznością reprezentacja Anglii nie zaznała od 1928 roku, gdy przegrała 1:6 ze Szkocją. Podopieczni Garetha Southgate’a zostali rozbici we wtorek 0:4 przez Węgrów i murawę opuszczali przy głośnych gwizdach angielskich kibiców - Rozumiem reakcję stadionu - przyznał selekcjoner.  

Dla Anglii tegoroczna Liga Narodów mogłaby się już skończyć. Piłkarze spisują się dużo poniżej oczekiwań, po czterech kolejkach mają zaledwie dwa punkty i wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku zagrają w niższej dywizji. Anglicy dwa remisy wywalczyli w starciach z teoretycznie trudniejszymi przeciwnikami w grupie – z Niemcami i Włochami.  

Dwa razy schodzili z boiska pokonani w meczach z Węgrami. Najpierw ulegli im 0:1 w Budapeszcie, a we wtorek zostali całkowicie rozgromieni, aż 0:4 przed własną publicznością. W 16 minucie strzelanie rozpoczął Roland Sallai. Ten sam zawodnik w drugiej połowie podwyższył na 2:0. Później Anglików dobili Zsolt Nagy i Daniel Gazdag. 

“Synowie Albionu” z boiska zeszli wygwizdani przez swoich kibiców - Rozumiem reakcję stadionu. W tym okresie niektórzy zawodnicy nie byli jednak dostępni dla kraju. Musimy ich wspierać. Dzisiaj był taki wieczór, którego doświadczyli w przeszłości moi poprzednicy. Ważne, żeby to przetrzymać, choć nie zamierzam mówić, że to nie boli - wyznał Gareth Southgate. 

- Powiedziałem piłkarzom, że te cztery mecze to moja odpowiedzialność. Muszę zbalansować liczbę nowych graczy w odniesieniu do reszty. Nie mogliśmy cały czas biczować też doświadczonych piłkarzy - mówił selekcjoner reprezentacji Anglii.  

Dotychczasowe cztery mecze w Lidze Narodów angielski trener traktuje, jako cenną naukę dla młodych zawodników - To było ważne doświadczenie dla wielu młodych graczy. Sporo nauczyliśmy się z meczów z Niemcami i Włochami. Węgrzy są dobrzy i wiedzieliśmy o tym. Dałem im dzisiaj zrobić za dużo - przyznał.  

W czterech meczach Anglicy zdobyli zaledwie jedną bramkę. Z taką formą nie mają czego szukać na Mistrzostwach Świata - Pobiliśmy sporą liczbę rekordów. Dzisiaj znaleźliśmy się jednak po drugiej stronie. Nasza forma nie jest dla mnie czymś bolesnym, bo nie jesteśmy w pełni sił. Musimy być w pełni sił, żeby wygrywać mecze i widać to zresztą na przykładzie innych drużyn z Europy występujących w Lidze Narodów – zakończył Gareth Southgate.