Reprezentacji Polski nie udało się zrewanżować Belgii za ostatnią porażkę. Biało-Czerwoni kolejny raz przegrali z “Czerwonymi Diabłami”, choć tym razem mieli swoje okazje i do remisu nie zabrakło wiele. Czesław Michniewicz po meczu bardzo chwalił jednego zawodnika i na koniec przyznał, że musi sobie zrobić tygodniowy detoks od piłki. Co jeszcze powiedział polski selekcjoner? 

Ocena meczu z Belgami... 

- Za nami dość długie, 16-dniowe zgrupowanie po sezonie, co na pewno nie było łatwe dla zawodników. Podziękowałem im za udział i za to, że dali z siebie tyle, ile mogli. Widzieliśmy radość po zwycięstwie nad Walią, widzieliśmy smutek po klęsce z Belgami czy reakcję po remisie z Holandią - zauważył Michniewicz. 

- Szkoda, że kończymy ten obóz w złych nastrojach, choć mieliśmy swoje szanse i mogliśmy pokusić się o remis, co byłoby ważne w kontekście dwóch spotkań, które jeszcze nas czekają. Nie graliśmy już tak bojaźliwie, jak w Brukseli i przeciwnicy próbowali innych sztuczek, między innymi próbowali przerzutów za plecy naszych wahadłowych - kontynuował.  

Porażka to nadal porażka, nieważne w jakim stylu...

- Z mojej perspektywy zawsze liczy się wynik. Przegraliśmy 0:1, ale przegraliśmy i to na pewno jest najważniejsza informacja wieczoru. Bardzo chcieliśmy zdobyć punkty w spotkaniu z Belgią, nie tyle rewanżując się za poprzedni mecz, co przede wszystkim udowadniając sobie, że potrafimy lepiej grać.

Wyciągnięcie wniosków pod kątem kolejnych spotkań... 

- W Brukseli chcieliśmy się bronić, ale też atakować. Skończyło się, jak się skończyło i był to dla nas sygnał, że z drużynami pokroju Belgii nie możemy grać w aż tak otwarty sposób. Myślę, że sporo wyciągniemy z tych dwóch spotkań, bo rywalizowanie z tak mocnym zespołem dwukrotnie na przestrzeni tygodnia, musi dać wiele doświadczenia. Być może mecz w Warszawie nie był widowiskowy z perspektywy kibica, ale dla nas stanowi świetny materiał do analizy, z którego wyciągniemy wiele wniosków - mówił trener.  

Najwięksi wygrani zgrupowania... 

- Na pewno muszę wymienić Jakuba Kiwiora, który przejechał jako mniej znany w Polsce piłkarz, może poza gronem ekspertów, a teraz wydaje się, że wszyscy o nim usłyszeli. Pokazuje potencjał, jest lewonożnym stoperem, który może grać w różnych ustawieniach, więc może będzie tym, którego poszukujemy od jakiegoś czasu - przyznał.  

- Z bardzo dobrej strony pokazał się Szymon Żurkowski, który debiutował ze Szkocją, a w drugim meczu z Belgią był jednym z wyróżniających się zawodników.  

- Nicola Zalewski również na duży plus, choć to jeszcze bardzo młody zawodnik i nawet w klubie nie gra na pełnych dystansach, wobec czego wiedzieliśmy, że trzeba będzie go zmienić. Szkoda, że nie wykorzystał swojej sytuacji, ale grał bardzo dobrze - powiedział selekcjoner.  

Postawa Roberta Lewandowskiego... 

- Szkoda, że te dwie piłki, które dograł na dalszy słupek, nie były adresowane do niego, bo prawdopodobnie strzelilibyśmy przynajmniej jednego gola. Wiedzieliśmy, że ten drugi słupek będzie odkryty i Robert to doskonale zauważył - zauważył Michniewicz. 

Karol Linetty niespodziewanie zagrał od pierwszej minuty... 

- Karol jest przykładem na to, że jest zawodnikiem, który może nam się przydać. Dopóki miał siły to dawał radę, wyglądało to z jego strony bardzo dobrze - przyznał.  

Debiut Mateusza Wieteski... 

- Jeśli chodzi o Mateusza Wieteskę, to zadebiutował w trudnym momencie. Pomogła mu w tym kontuzja Janka Bednarka. Nie widziałem powtórki straconej bramki. Nie wiem, czy mógł zrobić więcej. Trudno mi to na gorąco ocenić. 

Analiza zgromadzonego materiału... 

- Muszę przyznać, że jestem bardzo zmęczony i będę musiał sobie chyba zrobić tygodniowy detoks od piłki i dopiero później na chłodno zacznę przekopywać się przez cały ten materiał. Mamy mecze, mamy nagrane treningi, także jest tego naprawdę dużo - zakończył Czesław Michniewicz.